Natalia Staniszewska

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie na kierunku neurobiologia. Pionierka w optymalizacji działania mózgu poprzez zdrowe odżywianie oraz zmianę stylu życia. Pracuje z ludźmi cierpiącymi na schorzenia neurologiczne lub psychiczne, a także z osobami, które chcą osiągać lepsze wyniki funkcjonowania swojego mózgu. Prowadzi kanał na youtube – Głodny mózg.

Dlaczego zainteresowanie właśnie tak specyficzną i wąską dziedziną dietetyki?

Wynika to z moich doświadczeń, które pokazały, że odpowiednia dieta może pomóc nam poradzić sobie z wieloma powszechnymi dziś dolegliwościami.

Wcześniej sama borykałem się z depresją, zaburzeniami odżywiania, niezdrowymi wahaniami wagi i problemami z wizerunkiem ciała. Wykorzystując neurobiologię, a także wiedzę o odżywianiu ludzi staram się holistycznie patrzeć na człowieka, aby wspierać go w zmianie swojego stylu życia. Na własnym przykładzie przekonałam się, że takie podejście może zmienić, destrukcyjny styl życia i umożliwić stworzenie naprawdę szczęśliwego i autentycznego życia. I tego teraz uczę innych!

No tak, nasz mózg to centrum dowodzenia, jeśli on nie funkcjonuje dobrze to nic nie może…

To dla mnie oczywiste. Dieta ma ogromny wpływ na to jak funkcjonuje nasz mózg, jak się czujemy i jak odbieramy nasz świat. Jest to coraz lepiej udokumentowane naukowo.

Jesteś krytyczna wobec diety frutarniańskiej, która ostatnio zyskuje na popularności. Wraz ze wzrostem jej popularności rośnie również rzesza jej krytyków.

W swojej praktyce skupiam się na poprawie funkcjonowania układu nerwowego, a dieta wegańska naraża na niedobory, które odbijają się właśnie na pracy naszego mózgu. Co najmniej 20% jego suchej masy (po odjęciu wody) stanowią długołańcuchowe wielonienasycone kwasy tłuszczowe, takie jak np. kwas tłuszczowy DHA. Bierze on udział w tworzeniu osłonki mielinowej neuronów. DHA powinien być dostarczany z pożywieniem, ponieważ organizm nie wytwarza go zbyt efektywnie. Na diecie wegańskiej, nie wspominając już o frutariańskiej, trudno jest go dostarczyć z pożywienia. Zwolennicy restrykcyjnych diet zwykle bazują na informacjach teoretycznych, które pokazują nam wartości odżywcze pokarmów roślinnych, nie biorąc pod uwagę składników antyodżywczych, które upośledzają wchłanianie minerałów takich jak żelazo czy cynk, czasem o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent. W rzeczywistości są to diety trudne do zbilansowania i niewielu udaje się to zrobić, jeśli nie uwzględnią suplementacji. Nie dziwi więc fakt, że 80% osób, które kiedykolwiek próbowało takiego stylu odżywiania, porzuca go po jakimś czasie.

Przecież kwasy Omega-3 są w oleju lnianym, który organizm przekształca w DHA?

Zgadza się, ale znowu bazujemy tu na teorii. Jeśli mamy dobry polimorfizm genetyczny w genach FADS2 I FADS1 to wtedy możemy przekonwertować do 8-12% kwasu omega-3 o nazwie ALA do EPA, a następnie bardzo niewielką ilość (1%) do DHA. To duży problem, zwłaszcza jeśli dietą roślinną karmimy dzieci. U nich niedobory tych składników mogą doprowadzić do wad rozwojowych. Pierwsze 2-3 lata to okres krytyczny dla rozwoju ich mózgu. Niedobory DHA będą skutkowały upośledzeniem funckjonowania układu nerwowego, a to będzie wpływać na zdolności poznawcze takie jak: pamięć, uwaga, a także zachowanie dzieci.

Kolejnym problemem jest duże ryzyko niedoborów witaminy A. Weganie dostarczają w pożywieniu głównie beta-karoten, który musi być przekonwertowany do retinolu, czyli aktywnej formy witaminy A. Każdy z nas ma inne predyspozycje genetyczne, które wpływają na efektywność tego procesu. Niedobory aktywnej formy witaminy A będą skutkowały pogorszeniem wzroku np. złym widzeniem po zmroku. Sprawa ta dotyczyć może także innych witamin rozpuszczanych w tłuszczach takich jak witamina D i K.

Właściwie mówi się głównie o tym, że diety roślinne skutkują niedoborami witaminy B12 i żelaza.

Tak, kiedyś skupiano się głównie na tym, ale tak jak zaznaczyłam wcześniej, dieta roślinna to ryzyko także innych, często bagatelizowanych niedoborów. Witamina B12 to substancja potrzeba do prawidłowego działania naszego mózgu, funkcji poznawczych oraz do tego, by prawidłowo przebiegała synteza i metylacja DNA. Biorą w tym udział również inne witaminy z grupy B. Wbrew temu, co mówią zwolennicy diety wegańskiej są one najłatwiej dostępne z produktów zwierzęcych. Weźmy dla przykładu cholinę. Jedno jajko dostarcza nam 280 mg tej substancji. Aby dostarczyć sobie tyle samo choliny z produktów roślinnych należałoby zjeść np. 4 szklanki ugotowanej soczewicy lub 4 szklanki brokuła. 

Nie możemy na te niedobory patrzeć tylko z perspektywy jednego składnika. Cynk – jest kofaktorem pod 200 reakcji biochemicznych. Organizm ludzki to zbiór naczyń połączonych. Gdy choć jednego ogniwa brakuje, odbija się to najpierw na naszym samopoczuciu – choć czasami rekompensuje to nasze ideologiczne nastawienie do diety – potem szwankować zaczyna zdrowie.

Czyli bez suplementacji nie ma weganizmu?

Niestety, to prawda. To co powiedziałam można skonstatować stwierdzeniem, że weganin powinien zaopatrzyć się w suplementy takie jak np. witamina B12, D, K oraz kwasy tłuszczowe DHA. Dietę wegańską można starać się odpowiednio zbilansować, ale zazwyczaj jest to związane ze spędzaniem większej ilości czasu w kuchni na odpowiednim przygotowaniu żywności jak np. namaczaniu orzechów i strączków w celu częściowej eliminacji składników antyodżywczych, które w nich występują.

Czyli mięso jest nam niezbędne do życia? Gdybym nie widziała Twoich filmów to stwierdziłabym, że jesteś zagorzałą przeciwniczką diet roślinnych…

Pewnie wszystkich zaskoczę, ale nigdy nie jadałam ryb, a mięsa nie jem od ponad 12.lat. Nie jem go, ale jestem przeciwniczką ideologicznego i restrykcyjnego podejścia do diety, które nie jest oparte na faktach. Kiedyś sama promowałam frutarianizm, stosowałam dietę wysokowęglowodanową, dopóki nie przekonałam się o jej zgubnych efektach. To była nie tylko niedowaga, ale także zanik miesiączki, brak libido, a nawet częste złamania kości. Dziś mam większą świadomość żywieniową i wiem jak rozsądnie skomponować dietę, nawet jeżeli bazuje ona na pokarmie roślinnym.

Jestem przeciwniczką jedzenia mięsa przetworzonego. Zdaję sobie sprawę z konsekwencji jakie niesie za sobą wyłącznie produktów zwierzęcych z jadłospisu i uświadamiam co do tego innych. Rośliny zawierają mnóstwo wspaniałych składników – polifenoli, przeciwutleniaczy i są bardzo wskazane dla ludzi zdrowych. Jednakże zawierają także różne związki, które u osób wrażliwych mogą podrażniać układ pokarmowy czy wywoływać negatywną reakcję układu immunologicznego. Trzeba to zawsze brać pod uwagę.

Rozmawiała: Katarzyna Tyczyńska

Share This